Kontakt email: mjw56@wp.pl telefon: 606-682-618
Bajki dla dzieci autorstwa Małgorzaty Jacyny-Witt

Krzesiek, czyli bajka o drewnianych nogach które wystąpiły w balecie...

Foto->B1
Pewnego dnia, za górami, za lasami, w Królestwie, w wielkiej Fabryce produkującej meble, została wyprodukowana kolejna partia krzeseł z drewna dębowego. Były to nowoczesne krzesła, zrobione według doskonałego projektu bardzo znanego projektanta. Miały jedną wadę. Były produkcją masową. Wszystkie były takie same, wręcz identyczne. Niektórzy jednak mówili, że jest to ich wielka zaleta.
Wielkimi sztaplarkami zostały przewiezione z hali produkcyjnej do magazynu, w którym było już 4 265 identycznych krzeseł. Krzesła wiedziały, że zostaną z magazynu poprzywożone do sklepów, skąd zabiorą je do swoich domów mieszkańcy Królestwa. Wszyscy mieszkańcy Królestwa chcieli mieć takie krzesła, bo w telewizji widzieli takie same z Zamku Królewskim. Na zdjęciach w kolorowych gazetach Król, udzielając wywiadu, siedział właśnie na takich krzesłach. Krzesła były bardzo z tego dumne. Mieszkańcy Królestwa też byli dumni, że mogą mieć takie same krzesła jak Król. I wszyscy byli bardzo zadowoleni.
Foto->b2
Prawie wszyscy.
Jedno z krzeseł, zwane Krzesiek, marzyło o tym, żeby tańczyć w balecie.
Tak, tak, śmiejesz się….
Wszystkie pozostałe krzesła też się śmiały: Ha, ha, ha! Krzesiek, ty chcesz tańczyć w balecie?! Przecież masz drewniane nogi! W balecie tańczą baletmistrze i baletnice a nie krzesła! A Krzesiek uparcie powtarzał: ja chcę do baletu!!!
W tym wszystkim najsmutniejsze było to, że Krzesiek nie dość, że był krzesłem (a wiadomo, że krzesła w balecie nie tańczą), to w dodatku był krzesłem wybrakowanym. Widocznie podczas transportu jedna z nóg oberwała się i Krzesiek miał tylko (aż?) trzy nogi. Oczywiście w Sklepie, do którego trafił Krzesiek, Sprzedawca przykręcił tę nogę, ale była ona trochę, troszeczkę krótsza. Krzesiek został przeceniony. Po kolei wszystkie krzesła były wykupywane i trafiały do różnych domów. Żegnały się z Krześkiem, niby to serdecznie, ale też z pewnym politowaniem dawały mu do zrozumienia: no cóż, my jesteśmy czymś, jesteśmy krzesłami, które zostały wybrane, a ty Krzesiek jesteś wybrakowany…
Krzesiek stał najpierw na środku sklepu, później pod ścianą, a później w najodleglejszym kącie, gdzie opadał na niego kurz i powoli owijały pajęczyny. Był coraz bardziej smutny.
Foto->b3
Pewnego dnia do sklepu przyszedł Reżyser największego w Królestwie Teatru. Szukał krzesła jako rekwizytu do przygotowywanego przedstawienia. Oczywiście, jak to artysta, miał mało pieniędzy, więc zależało mu na jak najniższych cenach. Zaczął rozglądać się, ale wszystkie krzesła były baaardzo drogie. Nagle Reżyser zauważył w kącie Krześka.
- To krzesło oddam Panu z 30 procentowym rabatem – powiedział Sprzedawca.
- Hmmmm – powiedział Reżyser – przecież ono ma krótszą nogę…
- No dobrze, proszę je wziąć za 2 bilety na przedstawienie – powiedział Sprzedawca.
Reżyser zgodził się, wsadził Krześka do samochodu i zawiózł do Teatru.
W niedzielę podczas premiery baletu Carmen Rodiona Szczedrina w loży na balkonie, na krzesłach z Fabryki zasiadł Król wraz z całym dworem oraz Sprzedawca z Żoną.
Foto->b4
Kurtyna rozsunęła się, baletnice i baletmistrze zaczęli tańczyć swoje partie, a na środku sceny stał … Krzesiek, który był głównym rekwizytem w tym balecie. Wkoło niego wszyscy kręcili się i na nim opierali. Był najważniejszy!
Wszystkie krzesła zdębiały i rozskrzypiały się z zazdrości. A Krzesiek był szczęśliwy.
Foto->b5

Ilustracje do bajki wykonała Ania Dziakowicz uczennica IV klasy Liceum Plastycznego w Szczecinie.


 Archiwum
  2010
  2009
  2008
  2007
  -Goście-
 Informacje
  O mnie
  rodzina
  moje pasje
  bio
  Bajeczka dla Mareczka
  Napisz do mnie
  Melemisie
  Filmy
  Rejestracja
  Panel użytkownika
  Mój profil
  Zmiana hasła
  Moje komentarze
  Moje artykuły

Licznik odwiedzin: 28547

© 2007 Małgorzata Jacyna-Witt